Słuchaj, sprawa wygląda tak: decydujesz się na kredyt hipoteczny, ale bankowy algorytm obliczania zdolności bezlitośnie odrzuca Twój wniosek ze względu na zbyt niskie dochody. Wtedy pojawia się pozornie genialny pomysł: „Wezmę kogoś do kredytu!". Może to być partner, z którym żyjesz bez ślubu, brat, a najczęściej – rodzice. W teorii dopisanie współkredytobiorcy błyskawicznie pompuje Twoją zdolność kredytową i sprawia, że wniosek świeci się na zielono.
Jednak w świecie finansów nie ma darmowych obiadów. Bycie współkredytobiorcą to nie jest sąsiedzka przysługa, polegająca na podpisaniu jednego świstka papieru. To twarde, prawne i finansowe zobowiązanie obu stron, które może wygenerować potężne problemy na lata. Jako Twój Finansowy Architekt rozkładam ten mechanizm na czynniki pierwsze.
Architektura współkredytowania: kto i dlaczego?
Współkredytobiorca to osoba, która dołącza do Twojego wniosku wyłącznie w jednym celu – aby udostępnić bankowi swoją zdolność kredytową. Mechanika jest prosta: bank sumuje Wasze zarobki, dzięki czemu minimalizuje własne ryzyko i może pożyczyć Wam więcej.
Kto może nim zostać?
Z punktu widzenia banku współkredytobiorcą może być praktycznie każdy, kto spełnia twarde wymogi systemowe:
- Jest pełnoletni i ma pełną zdolność do czynności prawnych.
- Posiada udokumentowany dochód (umowa o pracę, emerytura, działalność).
- Posiada pozytywną lub całkowicie czystą historię w BIK.
Uwaga na cudzy BIK
Jeśli Twój współkredytobiorca zarabia 20 tysięcy miesięcznie, ale w zeszłym roku przez 90 dni spóźniał się ze spłatą karty kredytowej – zablokuje również i Twój kredyt.
Złota zasada
Współkredytobiorca nie musi być współwłaścicielem kupowanej nieruchomości! W instytucjach takich jak PKO BP, ING Bank Śląski czy Millennium można bez problemu skonstruować umowę, w której właścicielem mieszkania jesteś wyłącznie Ty, a Twój rodzic jest tylko „żyrantem" widniejącym na umowie kredytowej.
Wiek współkredytobiorcy a okres kredytowania
Tu pojawia się największy algorytmiczny „haczyk". Chcesz wziąć kredyt z ojcem, który świetnie zarabia, żeby zwiększyć swoją zdolność? Świetny plan, ale pamiętaj, że banki mają sztywny limit wieku kredytobiorcy w momencie spłaty ostatniej raty (zazwyczaj wynosi on od 70 do 75 lat).
Jeśli ojciec ma dziś 60 lat, a bank pozwala kredytować do 75. roku życia, to system z automatu skróci Twój maksymalny okres kredytowania z 30 lat na… 15 lat.
Krótszy okres to drastycznie wyższa rata. Wyższa rata wymaga znacznie wyższej zdolności kredytowej. Może się okazać, że dodanie ojca do kredytu zamiast pomóc, paradoksalnie „ubije" Twoją zdolność kredytową przez wymuszone skrócenie okresu spłaty!
Współkredytobiorca z intercyzą (małżeństwo)
Jeśli Twój brat chce Ci pomóc jako współkredytobiorca, a jest w związku małżeńskim ze wspólnością majątkową, bank zażąda, aby do kredytu przystąpiła także jego żona. Nie chce się ona zgodzić? Jedynym wyjściem jest ustanowienie przez nich rozdzielności majątkowej u notariusza (przed złożeniem wniosku). Następnie, już po wypłaceniu i uruchomieniu Twojego kredytu, mogą tę rozdzielność z powrotem znieść. Operacja technicznie prosta, ale wymaga wizyty u notariusza i kilkuset złotych opłaty.
Solidarna odpowiedzialność: największe ryzyko
Dla banku zapis „to syn płaci raty, ja tylko użyczam podpisu" jest całkowicie nieważny. Kredyt jest zobowiązaniem solidarnym. Oznacza to, że bank traktuje każdego z kredytobiorców na 100%. Jeśli Ty przestaniesz płacić raty (z powodu utraty pracy, choroby, utraty płynności), system windykacyjny banku automatycznie zapuka do Twojego współkredytobiorcy.
Bank nie będzie czekał. Od razu skieruje sprawę na egzekucję z jego rachunków bankowych i wynagrodzenia, ostatecznie dochodząc swoich praw przez komornika z każdej dostępnej nieruchomości, nie tylko z tej skredytowanej.
Współkredytobiorca blokuje również własną zdolność kredytową na lata! Rata Twojego kredytu obciąża go w BIK-u w 100%. Jeśli za rok będzie chciał wziąć własny kredyt, bank potraktuje Twoją ratę tak, jakby spłacał ją on sam.
Ewakuacja: jak odłączyć współkredytobiorcę?
Na szczęście status współkredytobiorcy to nie jest dożywocie. Jeśli po paru latach Twoje dochody znacznie wzrosną i będziesz w stanie samodzielnie utrzymać obciążenie, możesz wnioskować o odłączenie osoby pomagającej.
Mechanizm działa tak: składasz do banku pełen komplet dokumentów dochodowych (tak samo jak przy nowym wniosku). Analityk na nowo bada Twoją indywidualną zdolność. Jeśli wyjdzie pozytywnie, podpisujecie aneks (koszt ok. 200–300 zł) i współkredytobiorca zostaje wykreślony z umowy oraz z BIK-u. Jeśli bank z niezrozumiałych przyczyn będzie to blokował – zostaje nam bezkosztowe przeniesienie (refinansowanie) kredytu do innej instytucji, już tylko na Ciebie.
Podsumowanie strategiczne
Dopisywanie innych osób do kredytu to ostateczność, jednak w dzisiejszych, drogich realiach często niezbędna. Zanim to zrobisz, przekalkuluj nie tylko swoją ratę, ale też wiek osoby, która Ci pomaga. Aby zminimalizować ewentualne konflikty w rodzinie czy między partnerami, jako ekspert bezwzględnie zalecam spisanie odrębnej umowy cywilnoprawnej (najlepiej notarialnej) regulującej wzajemne rozliczenia i procedury działania na wypadek zatorów płatnościowych.